A NÓŻ WIDELEC, POZNAŃ - PRZEZ CAŁĄ POLSKĘ NA PIEROGI

 

Jeśli zastanawiacie się, gdzie zjeść prawdziwy polski i bardzo smaczny obiad, wybierzcie się do restauracji Michała Kutra.                                                                                                   

 

O pierogach klejonych przez mamę Michała opowiadają sobie smakosze z całej Polski. Znani nam szefowie kuchni i dziennikarze kulinarni potwierdzają pozytywne obiegowe opinie – rodzima kuchnia jest uratowana, a jej wybawicielem jest on, Michał Kuter!

 

Szef kuchni i właściciel poznańskiej restauracji A Nóż Widelec doświadczenie zdobywał w Londynie. Tam ukończył prestiżowy Westminster Kingsway College oraz pracował w restauracjach specjalizujących się w kuchni francuskiej: Chez Bruce, Le Gavroche i Pétrus. Rzeczywiście, jego A Nóż Widelec ma coś z paryskiego bistro. Smaki serwuje rodzime, ale sposób ich aranżowania jest daleki od krajowych standardów. 

 

Michał Kuter po latach na emigracji postanowił wrócić do kraju i otworzyć własną restaurację. Postawił na kuchnię, której smak pamiętał z dzieciństwa.

 

W zeszłym roku francuski żółty przewodnik Gault & Millau przyznał Kutrowi tytuł Szefa Kuchni Tradycyjnej. Nie było już na co czekać, trzeba było jechać i spróbować tych wychwalanych pierogów.

 

Zjedliśmy je w trzech wariantach – z kapustą i grzybami, z pieczonym udźcem cielęcym i demi-glace’em oraz ruskie. Z ukontentowaniem odnotowaliśmy, że Kuter nie żałuje ani skwarek, ani masełka. Pierogi były bardzo delikatne, ciasto cieniutkie, a farsz pełen smaku. Słowem, było to doznanie warte każdej wycieczki.

 

Jednak zdecydowanie bardziej zaskoczyły nas gołąbki ze smażoną kaszanką. Niby różnił je od klasycznej wersji jedynie drobny szczegół, ale miał on kolosalne znaczenie dla charakteru tego dania.

 

Talerze ze szczawiową podaną z jajkiem przepiórczym oraz rumpuciem, czyli wielkopolskim kapuśniakiem na bulionie z warzyw korzeniowych, gotowanym na słodkiej kiszonej kapuście z Wąsowa z wkładką mięsną (wędzonym żebrem, filetem z polędwicy wołowej i boczkiem) oraz z ziemniakami, wylizaliśmy do ostatniej kropelki.

 

 

 

Miłym regionalnym akcentem była również terrina z gęsi, z morwą, rzodkiewką, trybulą, groszkiem i oliwą z pestek dyni, szczególnie w połączeniu z wypiekanym w restauracji A Nóż Widelec chlebem oraz wzorowanym na lubelskich cebularzach pieczywem.

 

Jako danie główne zjedliśmy jednego z lepszych sandaczy, jakich kiedykolwiek próbowaliśmy: z purée z wędzonego selera, kremowym pęczakiem z ziołami oraz smażonym kalafiorem. Biodrówce jagnięcej również niczego nie brakowało, trudno było się nawet zdecydować, co na talerzu z nią było równie – jeśli nie bardziej – smaczne: purée z czerwonej kapusty, kulebiak, seler w jogurcie czy sos z czarnych kurek?

 

 

 

Mieliśmy lekkie obawy, zamawiając szarlotkę i karpatkę na deser – na ile ich smak będzie nośnikiem wspomnień z przeszłości, które nie najlepiej zniosły próbę czasu. Tymczasem desery nie dość, że zupełnie nie przypominały tych znanych nam z PRL-u, to jeszcze kryły w sobie wiele smacznych niespodzianek.

 

 

 

Karpatkę podano z kremem waniliowym, sorbetem z gruszki, konfiturą z róży i karmelem. Szarlotkę zaś ukręcono z bezy o choinkowatym kształcie, a następnie zapiekano przez kwadrans. Kiedy jej próbowaliśmy, była jeszcze ciepła, a lody waniliowe ukryte w środku – wciąż zimne.

 

Przyjemność sprawiały różnice faktur: miękkiej bezy, lodów, kruchego ciasta na spodzie, chrupkich pieczonych migdałów oraz aksamitnych prażonych jabłek i sosu cynamonowego.

 

CZYTAJ WYWIAD Z SZEFEM KUCHNI RESTAURACJI A NÓŻ WIDELEC – MICHAŁEM KUTREM << KLIKNIJ TU>> 

 

A Nóż Widelec to restauracja idealna na rodzinny obiad, ale również biznesowy lunch (w dni powszednie zupa i danie główne są w cenie 30 złotych), wino, pogawędki czy randkę. Miejsce stworzone przez Michała Kutra i jego żonę jest eleganckie, ale nie nadęte, i co równie ważne – serwuje dania, które nie rujnują kieszeni. Jeśli macie do niego daleko, możecie zatrzymać się w pensjonacie działającym nad restauracją. Dzięki temu może uda wam się spróbować więcej dań i nie wyjeżdżać z Poznania z uczuciem niedosytu, jaki nam towarzyszył.

 

Tekst i zdjęcia: Basia Starecka

 

A Nóż Widelec

ul. Czechosłowacka 133

Poznań

Godziny otwarcia: wt.-sob.: 12:00-21:00, niedz.-pon.: 12:00-19:00

 

 

 

Przepis i zdjęcie: Magdalena Zaryczyńska/glinianytalerzyk.blog.pl
Credits: Lorem ipsum dolor sit amet.
Instagram