COLLINS Z HYĆKĄ

 
 

Gasząca pragnienie wariacja na temat klasycznego Collinsa z syropem z kwiatów czarnego bzu.                                                                                                                                  

 

Restauracja Solec 44 słynie i żyje z przetworów. Półki, które zajęły większą część lokalu, obstawione są słojami bynajmniej nie w celach dekoracyjnych. W naszej manufakturze przerabiamy wszystko, co przynosi sezon, by potem zasilać tym jadłospisy. Jesteśmy trochę restauracją i trochę fabryką. Pamiętam, że jedna dostawa śliwek, które zamówiliśmy na przetwory, ważyła 300 kilogramów.

 

 

 

W każdym razie trwa przyjacielski pojedynek, który staczają produkujący ze spożywającymi. Jako współtwórca przetworów zawsze szczycę się tym, że nie zwykłem posiłkować się wsparciem. W Solcu kupuje się tylko puste słoje – i na miejscu napełnione sprzedaje.

 

Historycznym momentem było zakupienie przez nas 100 butelek bardzo szczególnego specyfiku, którego autorem jest człowiek żywa legenda, a zarazem nasz przyjaciel – Zbigniew Sierszuła. Zbyszek jako pierwszy sprzedał nam przetwór! Była to hyćka. Oczywiście jedynym powodem, dla którego zdecydowaliśmy się na zakup, była niepowtarzalna jakość.

 

Przekładając z języka ludowego, hyćka jest syropem z kwiatów bzu czarnego, które właśnie roztaczają duszny zapach w miejskich parkach.

 

Dowcip z kwiatami bzu polega na tym, że gdy nazbiera się ich dużo (sam zebrałem ostatnio całą taczkę), ich zapach bardzo się intensyfikuje i konfundując zmysły, zaczyna przypominać… woń kociego moczu.

 

Jednak bez obawy, w przetworach pachnie bardziej świeżo niż akacja.

 

- Julian Karewicz

 

 
 
Collins z hyćką
 

Syrop - hyćka

 

  1. ½ kg cukru
  2. ½ l wody
  3. 1-litrowy słój przebranych kwiatów bzu czarnego

 

Collins

 

  1. 40 ml ginu
  2. 20 ml soku z cytryny
  3. 30-40 ml syropu z bzu czarnego
  4. woda gazowana do dopełnienia
  5. skórka z cytryny do aromatyzacji

 

Cukier gotujemy z wodą, aż uzyskamy syrop. Przestudzonym syropem zalewamy ułożone w słoju kwiaty bzu. Odstawiamy na pięć dni (co jakiś czas poruszamy słojem). Po tym czasie przelewamy syrop przez gęste sito. Odcedzoną, klarowną substancję trzymamy w lodówce.

 

Szkło typu highball wypełniamy lodem. Wlewamy gin, sok z cytryny, hyćkę i dopełniamy wodą gazowaną. Mieszamy łyżką barmańską. Taflę koktajlu aromatyzujemy skórką z cytryny.

 

 

Przepis i zdjęcie: Magdalena Zaryczyńska/glinianytalerzyk.blog.pl
Credits: Lorem ipsum dolor sit amet.
Instagram